czwartek, 3 października 2013

Przeniesienie

Poprawiam wszystkie rozdziały, rozbudowuje oraz więcej szczegółów w nich będzie.. Blog zostaje przeniesiony na stronę: www.wrobiona.blogspot.com  ZAPRASZAM.

środa, 7 sierpnia 2013

Rozdział szósty...

Ktoś zapukał do drzwi, otworzyłam sennie oczy. Wstałam i poczułam jakby ktoś mi wbił gwóźdź w tył głowy... syknęłam z bólu. Bum..Bum..Bum.. Rytmiczne uderzenia, od których kręciło mi się w głowie...
- Już otwieram! - wrzasnęłam, co przyczyniło się do większego bólu. Wlokłam się do drzwi tak wolno jakbym miała przyczepioną kulę do nogi... Otworzyłam drzwi, stał  za nimi Daniel.. Przez chwilę na jego twarzy wykwitło zaskoczenie, ale zastąpiła go maska,  z której nie dało się nic odczytać.
- Cześć. - powiedział.
- Cześć, coś się stało? - kręciło mi się w głowie i miałam mroczki przed oczami. Daniel nie odpowiedział tylko spojrzał na mnie przenikliwym wzrokiem od góry do dołu. Spojrzałam na siebie w dół i znieruchomiałam... byłam naga. Golusieńka. Golutka.
- Ty.. - zamachnęłam się, ale zemdlałam...

*OD STRONY DANIELA*
Na jej twarzy wykwitł strach, ból oraz rozpacz. Wystraszyłem się, nie widziałem jeszcze tak silnych emocji, które zagościły na twarzy Ever.
Upadła mi na ramię, czułem jej piersi nawet pod kurtką... zadrżałem.
- Oj, chłopie. Jak się obudzi, to będzie po tobie. - mruknąłem do siebie. Wziąłem ją na ręce i położyłem na łóżko, starałem się nie patrzeć na jej nagie ciało... Jednakże podczas przykrywania dziewczyny kołdrą mignęła mi jej nagość. Była przepiękna, choć sama nigdy nie uważała się za ładną... Jej włosy w kolorze pszenicy dodawały jej uroku... Spojrzałem na nią z czułością i westchnąłem. Odszedłem od niej i skierowałem się w stronę kuchni żeby zrobić śniadanie. Otworzyłem lodówkę, która była całkiem pusta... Postanowiłem pójść na zakupy.
***
Po kilku minutach szukania kluczyków odnalazłem je w szafce, kiedy wyjmowałem je zahaczyłem o jakąś karteczkę, wyciągnąłem ją. To było moje zdjęcie i Ever z czasów szkolnych, uśmiechnąłem się na to wspomnienie. To był dzień kiedy szliśmy do 1 gimnazjum, Ever była bardzo zdenerwowana tym, że nikt się z nią nie zaprzyjaźni... choć mówiłem jej, że będzie najbardziej znana ze wszystkim. Jak to ona. Odłożyłem zdjęcie na miejsce i wyszedłem na dwór. Podczas podróży do sklepu sąsiedzi Ever spoglądali na mnie chłodnym wzrokiem, a kiedy nie patrzyłem szeptali coś sobie na ucho.. Najbardziej było to widoczne u starszych pań siedzących na ławeczce... Stanąłem za garażem i nasłuchiwałem o czym rozmawiają.
- Słyszałaś? Ten chłopak poszedł do Ever.. Pewnie to jakiś zbir! Widziałam jak ona upadła na niego, naga! - cicho krzyknęła.
- Jak to upadła? Naga? - usłyszałem drugi głos, starszej pani.
- Otworzyła drzwi on czymś machnął jej przed nosem i zemdlała! - usłyszałem tupnięcie nogą.
- Dlaczego nie zadzwoniłaś po policję?! - krzyknęła druga, dosyć głośno żeby inni usłyszeli.
- A jakby mnie chciał zabić.. Albo co innego. Wiesz,że to morderczyni.. zabiła narzeczonego.. Pamiętam to do dziś jak policja wtargnęła do jej domu... Kiedy wyprowadzili ją. - westchnęła.
- Słyszałam, że ten chłopak to diler narkotyków! - usłyszałem nowy głos.
- Diler? No to się nie dziwię, że gościł  w jej domu.. Ona przecież ciągle jest naćpana.. - wykrzyknęła pani z niby troską.
- Naprawdę? Skąd to wiecie?! - usłyszałem oburzony głos.
- Sąsiadki mówiły..
- Eh.. Co za dzieci.. Nawet szacunku do rodziców nie mają!
- Masz rację.. Diabeł do diabła ciągnie, dlatego się spotykają. Za naszych czasów to tak nie było. - splunęła. Nie wytrzymałem, wyszedłem spokojnie zza garażu i uśmiechnąłem się do nich złowrogo. Zrobiły się blade.. Podszedłem bliżej i nachyliłem się.
- Słyszałyście, że wtykanie swojego nosa w inne sprawy jest niebezpieczne? - podniosłem delikatnie kąciki ust w uśmiechu i odszedłem. Niech się boją, staruchy. Jak mogą tak plotkować o Ever.. i o mnie. Przecież nigdy nie miałem styczności z narkotykami. Warknąłem pod nosem. Ta dziewczyna jest najwspanialszą osobą..  Gdyby nie to, że była w więzieniu... Teraz pod maską złości chowa swoja wrażliwość.. przez tego gnoja.. Chrisa. Dotarłem na miejsce.

*OD STRONY EVER*

Obudziłam się w łóżku, przykryta kołdrą. Odetchnęłam z ulgą, najwyraźniej śniła mi się ta przykra scena. Wstałam z łóżku.Byłam naga, poszłam szybkim krokiem do łazienki po szlafrok. Poczułam woń jajecznicy z kawałkami kiełbasy i szczypiorkiem. Przystanęłam i poszłam założyć szybko szlafrok. Wzięłam po drodze kij Basseboll`owy i po cichu poszłam do kuchni. Wstrzymałam oddech i spojrzałam kto stoi w kuchni.
To był Daniel. Ulżyło mi. Wypuściłam powietrze na tyle głośno żeby usłyszał.
- Cześć, Ever. Jak samopoczucie? - odwrócił się spięty. Spojrzałam na niego złowrogo.
- A jak myślisz? - moje usta ułożyły sie w kreskę.
- Daj spokój Ever.. Przecież Cię nie rozebrałem... - odwrócił się i dalej przyrządzał jedzenie.
- Nie mniej jednak nie musiałeś mnie dotykać. - odpuściłam.
- Żebyś leżała w drzwiach naga? - spojrzał na mnie łobuzersko. Parsknęłam.
- W sumie racja.. Nie dobrze  by było gdyby sąsiadka nagą mnie zobaczyła w drzwiach. - Daniel spojrzał na mnie dziwnie przez chwilę, ale roześmiał się razem ze mną.
- ... Właściwie... Co ty robisz? I skąd masz produkty? - byłam zdziwiona.
- Przyszedłem zobaczyć jak się czujesz... Wtedy zemdlałaś... W ogóle wychudzona jesteś. - przerwał.
- Ostatnio wyżywiam się na zupkach chińskich. - Usiadłam na krześle i przyglądałam się chłopakowi.
- No właśnie! Dlatego czeka Cię dzisiaj na balkonie śniadanie. - uśmiechnął się.
- To ja się idę przebrać. - wstałam od stołu i lekko się zachwiałam. Daniel szybko mnie objął i przysunął do siebie.
- W porządku? - zesztywniałam i oderwałam się od niego.
- Tak, tak. - szybko poszłam się przebrać w krótkie spodenki i koszulkę. Po przebieraniu się i kąpieli wyjęłam z barku wino i skierowałam się na balkon. Daniel już tam czekał, uśmiechnęłam się.
- Za to śniadanie.. liczę, że dostanę coś w zamian? - roześmiał się.
- Chyba kopa w dupę. - zawtórowałam mu.
- To wino raczej nie pasuje do jajecznicy. - wszystko było udekorowane wiosennie.. kanapeczki z twarożkiem, szczypiorkiem ogórkiem i  rzodkiewką.. herbata w filiżankach, które uważałam tylko za dekorację kuchni.. i obrus misternie pozłacany po bokach.
- Ale mam ochotę. - zezłościłam się.
- No jak chcesz.. A gdzie kieliszki? - spojrzał na mnie. Kiedy wróciłam z kieliszkami na stoliku leżało pudełeczko.
- Chcesz mnie prosić o rękę.. - zażartowałam ponuro..
- Nie.. chciałem wynagrodzić Ci to wszystko co przechodziłaś... Zostawiłem Cię. - odwrócił wzrok.
- Nic się nie stało.. - uśmiechnęłam się smutno. Byłam zła z tego powodu, że gdy minęły problemy nagle wszyscy się pojawili. Choć..
- Tak jestem zła.. Że bez słowa wyjaśnienia mnie zostawiłeś.. Choć rozumiem powód, to i tak traktowałam Cię jak brata. Rozumiesz? A jak umarł.. nie przychodziłeś nawet do więzienia. - warknęłam sfrustrowana.
- Bałem się.. Gdyby nie to przypadkowe spotkanie nie odezwałbym się do Ciebie, Ever. Nigdy. - do oczu napłynęły mi łzy.
- Wyjdź. - powiedziałam.
- Ever.. - próbował protestować.
- Wyjdź.. W takim razie zostaw mnie w spokoju. - Stanął przede mną.. i wyszedł. Stanęłam przy barierce balkonu.. Patrzyłam jak wychodził.. Popłakałam się.. Nawet Ci, których uważałam za rodzinę mnie opuszczają. Podeszłam do stolika  i otworzyłam pakunek, był w nim naszyjnik z przywieszką.. otworzyłam ją. Był tam zawinięty papierek.. zdjęcie moje z Danielem. Założyłam prezent od niego.. Ostatnia pamiątka po przyjaźni...
- Muszę jechać do pracy. - postanowiłam dowiedzieć się więcej.
***
Weszłam do klubu.. dziewczyny już ćwiczyły nowe układy.. Pobiegłam w stronę zaplecza dla pracowników... I wpadłam w 2 drzwi po lewo.
- Spodziewałam się Was tu, kurwa. - warknęłam. A dziewczyny jęknęły.
- Coś się stało? - brunetce zadrżał głos..
- Jak macie na imię, kochaniutkie? - zaćwierkałam.
- Kaitlyn. - odpowiedziała blondynka..
- A ja Carol. - powiedziała druga.
- W takim razie teraz mi powiecie coś  o Chrisie. - warknęłam.
- Nie możemy.. - odpowiedziały razem. Wściekłam się.. Dłoń ułożyłam w pięść i walnęłam Kaitlyn w twarz. Zaczęły jej spływać łzy..
- W takim razie powiedzcie mi kim jest ten "on", który może Wam coś zrobić... - warknęłam.
- Właściciel tego klubu.. Proszę, tylko nie mów, że to my powiedziałyśmy. - i uciekły w popłochu. Wycofałam się do baru.
- Nalej mi wódki. - spojrzałam na barmana.
- Na pewno, Ever? Źle wyglądasz. - spojrzał na mnie.
- Lej. - wypiłam szybko, rzuciłam pieniądze na blat i spojrzałam na niego ponuro.
- Zaprowadzisz mnie do właściciela?
- Yy.. jak chcesz. - odszedł od baru i wskazał na mnie ręką, żebym za nim poszła. Podeszliśmy do ściany z plakatem.. zdziwiłam się, tam nic nie było.
- Właściwie jak się nazywasz? - spytałam barmana.
- Kevin.. - uśmiechnął się. Ostatnio nie miałam ochoty zacieśniać miedzy nami przyjacielskich kontaktów.. dlatego nawet nie wiedziałam jak się nazywa.
- Dlaczego stoimy przed ścianą? - spytałam.
- To nie ściana. - odkleił plakat i zobaczyłam ukryte za nimi drzwi. Spojrzałam na niego zdziwiona.
- Idź, tam masz właściciela. - weszłam do środka.. Pokój był od dymu papierosów zamglony.
- Czego tu kurwa chcesz? - warknął ktoś.
- Szukam właściciela. - powiedziałam chłodno.
- To ja. - wyłoniła się sylwetka umięśnionego mężczyzny.. ledwie po 30.
- Czego chciałaś maleńka? W burdelu pracować? - mruknął.
- Opowiedz mi o Chrisie. Teraz, kurwa. - warknęłam.
- Nie unoś się maleńka. Choć tu podejdź do mnie. - złapał mnie za rękę i pociągnął.
- To powiesz mi  w końcu.. - uśmiechnęłam się chłodno. Przysunął do mnie swoją twarz i zionął mi papierosowym dymem.
- Jeżeli chcesz żyć to nie. - Zaczął mi sunąć dłonią po udzie, aż dotarł do czułego miejsca.. walnęłam go z pięści w twarz.
- Zostaw mnie. - zaczęłam się cofać, ale dwóch barczystych mężczyzn mnie złapało. Przewrócili na ziemię i zaczęli okładać pięściami i kopać. Osłaniałam się rękami, co nic nie pomagało.. Straciłam przytomność już drugi raz dzisiaj.
***
Obudziłam się w szpitalnym łóżku, nade mną stał Daniel.
- Co tu robisz? I gdzie jestem? - cicho mówił ostatkiem sił.
- Jesteś w szpitalu, Ever. Znalazłem Cię pod domem pobitą i nieprzytomną. Co się stało? - w jego oczach pojawiły się łzy.. chciałam coś powiedzieć ale zasypiałam.. Tylko usłyszałam jak lekarz mówi, że jestem tylko poobijana, na szczęście nic nie mam złamane, ani wybite.


***************************

I jak ten rozdział ?  Fajny?! LICZĘ NA KOMENTARZE. <3

Pozdrawiam
Wasza Oliwia ♥



wtorek, 6 sierpnia 2013

Nominacja. :)

,,Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za “dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów  więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”

Bardzo dziękuję za nominację od http://helloimasia.blogspot.com/ :) Bardzo mi miło.

Moje odpowiedzi na pytania. <3


1. Jak masz na imię?
Oliwia.
2. Co lubisz robić w wolnym czasie?
Czytam mangę, rysuję, siedzę na twitterze.. Maluję olejami. 
3. Skąd pomysł, żeby pisać bloga?
Na lekcji fizyki wpadłam na pomysł opowiadania takowego.
4. Ile masz lat?
15.
5. Jak ma na imię twój najlepszy przyjaciel/ przyjaciółka?
Kinga, Magda.
6. Z jakiego województwa jesteś?
Łódzkiego.
7. Jakie miejsce chciałabyś/ chciałbyś odwiedzić na wakacjach?
Japonia.
8. Byłaś/byłeś za granicą?
Tak, pierwszy raz w tym roku. ^^
9. Jak masz na drugie imię?
Erica.
10. Jakie jest Twoje największe marzenie?
Pojechać do Japonii
11. Masz zwierzę?
Tak, kota. 


Nominuję:
1. http://mysteryboy-fanfiction.blogspot.com/
2. http://www.xoxo-first.blogspot.com/
3. http://exo-lovee.blogspot.com/
4. http://japanminded.blogspot.com/
5. http://kaji-yoka.blogspot.com

Pytania:
1. Jak masz na imię?
2. Dlaczego akurat taki blog?
3. Co myślisz o moim blogu? 
4. Masz rodzeństwo?
5. Opowiedz coś o sobie.
6. Ile masz lat?
7. Twoje hobby?
8. Co Cię zainspirowało, że założyłaś tego bloga?
9. Czytasz moje opowiadanie? 
10. Jakie woj.?
11. Co najbardziej lubisz? 

A teraz do osób, które to czytają. Dziękuję bardzo za !1000! wejść na mojego bloga..Nie spodziewałam się i bardzo dziękuję! Teraz wróciłam z wyjazdu to napiszę kolejny rozdział. (Kawałek mam).
Naprawdę dziękuję Wam! ♥ 
Cieszę się też z komentarzy, bo chociaż znam opinię. 

Pozdrawiam,
Wasza Oliwia♥

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Rozdział piąty...

Stałam przed drzwiami niebieskiego jednorodzinnego domu.. Nic się w nim nie zmieniło, stare okiennice z kwiatami na parapetach, ogródek z huśtawką i oczko wodne z moimi ukochanymi złotymi rybkami. Odeszłam od drzwi i skierowałam się w stronę oczka. Przysiadłam przy nim i wsadziłam palec do wody, rybki podpłynęły i delikatnie mnie skubały. Ktoś dotknął mojego ramienia, wzdrygnęłam się.
- Ever? - odwróciłam się, ujrzałam przede mną mężczyznę o jasnych włosach. Był ubrany w niebieski t-shirt, który podkreślał głębie jego błękitnych oczu i w spodnie khaki. Kojarzyłam te oczy.
- Znamy się? - odsunęłam się odruchowo, wciąż czułam żar jego dotyku. Schował dłonie w kieszeń.
- Daniel... Nie kojarzysz mnie? - uniósł delikatnie krzaczaste brwi.
- Dani? - uśmiechnęłam się, zanim poznałam Chrisa byliśmy najlepszymi przyjaciółmi.
- Nie lubię jak tak na mnie mówisz, Never. - roześmialiśmy się na wspomnienie nadawania sobie ksywek.
- Masz jasne włosy.. nie poznałam Cię przez nie.. - powiedziałam przez śmiech.
- Pojaśniały mi od słońca. - uśmiechnął się. Po chwili ciszy spytałam:
- Co tutaj właściwie robisz? - spoważniałam.
- Byłem u twojej matki. - chrząknął.
- Co u niej robiłeś? - zmarszczyłam groźnie brwi. Po krótkiej chwili odpowiedział:
- Od jakiegoś czasu jej pomagam. - przerwał jakby chciał coś dodać, jednakże się wycofał. Byłam wdzięczna za pomoc mamie. Choć to ona zerwała ze mną kontakt, zostawiła mnie samą w tak młodym wieku. Mimo to nadal ją kochałam.
- A ty co tutaj robisz? - zapytał zdziwiony. Spojrzałam na niego i odpowiedziałam jak najszybciej na wydechu:
- Muszę porozmawiać z mamą.
- W takim razie, chodź. - złapał mnie na moment i pociągnął w stronę drzwi. Znów poczułam żar, w miejscu gdzie mnie dotknął, spojrzałam na niego zdziwiona. Najwidoczniej tego nie zauważał. Przed drzwiami wstrzymałam oddech, spodziewałam się najgorszego. Weszłam. Moje usta ułożyły się w "o". Korytarz wyglądał tak samo.. ściany umalowane były na beżowo, nawet odcisk mojej ręki został nie zamalowany. Po prawej stronie była toaletka z lustrem i moje ulubione perfumy... Pod toaletką przeczytane gazety. Uśmiechnęłam się. Mam wyszła z kuchni z talerzem, wycierała go papierowym ręcznikiem. Kiedy spostrzegła mnie, stanęła  i go upuściła z hukiem na ziemię.
- Ever.. podleciała do mnie i mnie mocno przytuliła, płakała. Nie ruszyłam się, tylko wdychałam znajomy zapach ulubionych perfum mamy. Nie byłam gotowa na odwzajemnienie uczuć. Odsunęła się, pocalowała w policzek i spojrzała mi w oczy.
- Tak bardzo za tobą tęskniłam. - spojrzałam na nią ze złością.
- Gdybyś tęskniła.. to chociaż być widywała się ze mną, nie wyrzuciła mnie z domu.. Spróbowała naprawić kontakt, albo chociaż odwiedzała mnie w więzieniu. - odepchnęłam ją. Nic nie odpowiedziała, tylko zaprosiła mnie  i Daniela,  gestem do sypialni, a sama poszła do kuchni.  Ściany były lawendowe, po lewej stronie była kanapa narożna i stolik na kawę. Usiadłam na niej i spojrzałam na telewizor w drugim końcu pokoju. Daniel się do mnie przysiadł.
- Nic się nie zmieniło. - zauważyłam.
- Niezupełnie.. twój pokój.. - zanim dokończył pobiegłam po schodach. Ściany były w kolorze czekolady, niegdyś niebieskie.. Łóżko nieposłane, a na biurku walały się papiery różne. Zacisnęłam pięści.
- Kto tu mieszka? - warknęłam.
- Daniel. - mama znalazła się nagle za moimi plecami. Powiedziała to całkiem spokojnie.. Narastała we mnie furia.
- Rzeczywiście tęskniłaś, pieprząc się dniami.. ba! i nocami  z Danielem. - Skierowałam się w stronę wyjścia.. Daniel mnie złapał za rękę i pociągnął do siebie. Mama wyszła z pokoju. Spojrzałam na niego wściekła.
- Puść mnie!- pisnęłam.
- Uspokój się, Never. Źle wszystko zrozumiałaś. - trzymał mnie przytuloną. Szarpałam się, ale był dla mnie za silny. Po długim czasie opadłam z sił, uspokoiłam się. Daniel odsunął się, a ja cofnęłam się  o krok, żeby zachować dystans. Po jego dotyku kręciło mi się w głowie.
- Nie jestem z twoją matką. Nigdy nie byłem i nie będę. - powiedział spokojnie.
- Ah, czyli mam rozumieć, że jesteś z nią tylko dla zaspokojenia potrzeb? - prychnęłam.
- Przestań! - od tonu jego głosu wzdrygnęłam się. - Twoja mama ma raka. Opiekuję się nią, bo Ciebie nie było przy niej. - wściekłam się.
- A myślisz, że dlaczego mnie nie było? Myślisz, że od tak sobie odeszłam od niej? - wrzasnęłam. Nie odezwał się.
- No właśnie. - wyszłam z pokoju, nie czekając na odpowiedź. Poszłam do kuchni i zamknęłam za sobą drzwi. Mama stała przy blacie płacząc.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś? Od kiedy o tym wiesz? - odwróciła się powoli, jakby na barkach miała cały świat.
- Od pół roku. - spojrzała na mnie smutno.
- Wiesz, że przez to, że jesteś chora nie zmienisz tego co było przez te parę lat? Przez tę chorobę, nie padnę u Twoich stóp żebyś mnie przyjęła z otwartymi ramionami? - powiedziałam.
- Wiem o tym, dziecko. Rozumiem to. - przerwała.
Nastała chwila niezręcznej ciszy.
- Z jakiego powodu przyjechałaś do mnie? - spytała w końcu.
- Chciałam zapytać o Chrisa.
- Chrisa? A czemu masz mnie pytać? - zaczęła się niespokojnie wiercić.
- Tamtego dnia.. kiedy mnie wyrzuciłaś.. Pierwszy raz z nim rozmawiałaś... Zostawiłam Cię go z nim samą. - spojrzałam jej głęboko w oczy. - Dlaczego mnie wyrzuciłaś z domu?
- Ja... wiesz.. byłam młoda.. - wykręcała się.
- Mamo, nie liż mi dupy. Powiedz mi to w końcu, kurwa. - wrzasnęłam zła.  Westchnęła.
- W takim razie chodź do sypialni. - wyszłyśmy z kuchni i usiadłyśmy na kanapie, Daniel podszedł i usiadł koło mnie. Odsunęłam się pół metra.
- A ten co tutaj robi? - warknęłam.
- Ever, on też jest w to zamieszany... Posłuchaj lepiej. - zaczęłam słuchać.
- Zacznę ja, bo to było wcześniej. Jak zaczęłaś spotykać się z Chrisem. - wtrącił Daniel.
- Na początku jak się z nim spotykałaś było wszystko w porządku... Ale po jakimś czasie Chris zaczął dziwnie się zachowywać, raz podsłuchałem jego rozmowy telefonicznej przed twoim domem. - spojrzał na mnie.
- Jakiej rozmowy.. co ty tam robiłeś? - byłam zdezorientowana.
- Chciałem Cię odwiedzić, przecież kiedyś byliśmy nierozłączni. - pamiętałam to, traktowałam go jak brata. Kontynuował:
- Rozmawiałam z jakimś facetem najprawdopodobniej.. Mówił o jakimś przemycie oraz robocie.. Kiedy zobaczył, że słyszałem rozmowę jego rozłączył się jak najszybciej i kazał mi o wszystkim zapomnieć. Po tygodniu przyjechał do mnie pod dom i wziął na "przejażdżkę".... Podczas rozmowy powiedział, że jak będę się do Ciebie zbliżać, to Ci zrobi krzywdę... Pomyślałem, że to żart... Zaśmiałem się, ale on otworzył schowek i pokazał mi tam prawdziwą broń. Spanikowałem. Od tamtej pory coraz mniej się z Tobą spotykałem.. przez strach. - patrzył na ścianę, nie odwrócił na mnie wzroku.
- Nie wierzę w to! KŁAMIESZ! - wrzasnęłam.
- On mówi prawdę, Ever. Uwierz mu. - powiedziała mama spokojnie.
- A tobie czemu mam uwierzyć? Przecież mnie zostawiłaś. - warknęłam.
- Myślisz, że matka by zostawiła swoje dziecko od tak.. Chociaż je kocha nad życie? - spytała. Usiadłam spokojnie. Nic nie odpowiedziałam.
- On mi też groził, Ever.. Groził mi twoją śmiercią. - zapadła grobowa cisza... Nikt się nie odzywał.
- Jak to moją śmiercią?
- Powiedział, że mam Cię zostawić w spokoju.. Że nie chce żebyśmy utrzymywały kontakt, bo inaczej Cię zabije. - na jej twarzy odzwierciedlał się ból.. Okropny ból, a po policzkach spływały łzy. Wstałam od stołu.
- Nie.. - pobiegłam w stronę drzwi, wyszłam. Cała zapłakana biegłam przed siebie... Aż Daniel mnie złapał za rękę i przyciągnął do Siebie.
- Wszystko w porządku. - szeptał. A ja płakałam w jego objęciach.. Nie mogłam uwierzyć, że mężczyzna, którego kochałam i oddałam się był zwykłym oszustem.. Że traktował mnie jak rzecz.. Że wszystko co się stało.. to wszystko, co sprawiało mi ból.. i łzy.. było jego sprawką... Mama, Daniel.. Więzienie..
Zaczął padać deszcz, a ja się uspokoiłam, choć czułam się jakby ktoś mnie ciągnął na sznurku.
- Muszę iść do domu, Dani. - powiedziałam to ledwie słyszalnie.
- Odprowadzę Cię. - zadeklarował. Szliśmy w ciszy.. całkiem przyjemnej.. Bo mogłam skupić się na tym co dzisiaj się stało, co jakiś czas pochlipywałam. Kiedy doszliśmy odezwałam się pierwsza.
- Dziękuję Ci, Dani. Wiele to dla mnie znaczy. - oczy mu błysły.
- Wszystko w porządku. - odpowiedział.
- Wejdziesz do mnie? Jesteś cały mokry.. mogę Cię przenocować na kanapie. - powiedziałam.
- Nie dziękuję, poradzę sobie. - uśmiechnął się.
- Na pewno? - spytałam.
- Tak, branoc. - przytulił mnie i poszedł.
Weszłam do domu i pierwsze co to poleciałam do wanny.. Puściłam gorącą wodę, wręcz parzącą i myślałam... Ciało miałam całe spięte... Zaczęłam płakać. Siedziałam w wannie aż woda zrobiła się zimna, wyszłam z niej i położyłam się w mokrym ręczniku w łóżku. Natychmiast zasnęłam.

------------
CZYTASZ? - KOMENTUJESZ
Jak Wam się podoba? Jest ok? Ahh! Jeżeli tak, to czekam na komentarze.
Pytać mnie  możecie na twitterze @gejzerka (zmieniłam nazwę)

CZEKAM NA KOMENTARZE! oraz mam nadzieję, że komuś polecacie  mojego bloga.
Przepraszam, że nie dodawałam ale sama 3 tyg siedziałam chora, a potem w szkole nauka.. :/
Wybaczcie!
Wasza Oliwia.






niedziela, 26 maja 2013

Rozdział czwarty...

Po skończonej robocie miałam zamiar wyśledzić te dziewczyny... Poszłam za drzwi do personelu, za nimi znajdował się najzwyklejszy burdel.. Westchnęłam... W co się wpakowałam.. Podeszłam do pierwszych drzwi i je otworzyłam.. W pokoju leżał facet przywiązany do łóżka i dziewczyna zabawiająca się w najlepsze...
- Spierdalaj stąd, kurwa.. No chyba, że chcesz się przyłączyć,maleńka.- Oblał mnie zimny pot.. Uciekłam. Do każdych kolejnych drzwi podchodziła i nasłuchiwałam.. Po którymś z kolei usłyszałam głosy tamtych dziewczyn, gadających o swojej robocie.. Otworzyłam je cicho i zamknęłam za sobą drzwi.
- Witajcie. - uśmiechnęłam się złowrogo, a dziewczyny, które okazały się blondynką i brunetką zrobiły się białe na twarzach. O to mi chodziło, jak się będą bać to będą gadać..
- Mam takie małe pytanko, koleżanki moje drogie. - podeszłam do jednej i dotknęłam jej kosmyka włosów.  Zadrżała.
- Tak? - spytała brunetka, a blondynka spojrzała na nią z przymrużonych oczu.
- Słyszałam waszą rozmowę w toalecie... - przerwałam, żeby zobaczyć ich reakcje. Wzdrygnęły się. - więc pomyślałam, że mi ładnie wyjaśnicie o co chodzi. - uśmiechnęłam się słodko.
- Ja nie wiem.. co mamy Ci powiedzieć? - spytała blondynka udając, że się nie boi.. choć wciąż była blada.
- Na przykład to co mówiłaś o Chrisie.. - stanęła jak kłoda. Uwielbiałam straszyć innych.. miałam taką satysfakcję z tego.. Bo mogłam to robić ja.. nie ktoś inny mi..
- Właściwie nie mamy co Ci powiedzieć.. Nie znam go. - powiedziała brunetka nieśmiało.
- Tak, a to..  że był w gangu.. Albo, że się pieprzył ze wszystkimi? - spytałam spokojnie.
- Nie.. Nie możemy Ci powiedzieć.. - powiedziały razem.
- Jak to do cholery, nie możecie mi powiedzieć? - warknęłam. Dziewczyny się skuliły.
- No bo.. on.. jeszcze nas.. zabije.. - powiedziała to ledwie słyszalnie.
- Kurwa, czy Was do reszty pojebało? Jaki znowu kurwa on? - warknęłam. Dziewczyny pisnęły, ale nic nie powiedziały. Wiedziałam, że nie miało to sensu.. Westchnęłam i zaczęłam wychodzić, zanim zamknęłam drzwi wychyliłam się.
- Nie rozmawiałyśmy, panienki. - znowu uśmiechnęłam się złowrogo i zarechotałam. Wyszłam na dwór i spostrzegłam, że czeka na mnie Katy. Skierowałam się ku niej, jednakże nagle przede mną stanęła jakaś postać.. stanęłam.
- Lepiej nie wiedzieć, niż wiedzieć.. Nie dowiaduj się Ever, bo ... - nagle wzdrygnął się, spojrzał na coś za mną i mężczyzna uciekł.
- Poczekaj! O co ci.. - nie zdążyłam skończyć, bo już go nie było. Podeszłam do auta Katy i wsiadłam, przywitałyśmy się.
- Kim był ten mężczyzna, Ever? - spytała zdziwiona.
- Kolega z pracy.. - burknęłam.
- Nie wyglądał na kolegę. - odpowiedziała.
- Kurwa, to kolega.. Rozumiesz? - warknęłam. Nie miałam siły jej wszystkiego tłumaczyć, ona i tak nie ma pojęcia o niczym.. Nie chcę żeby się martwiła zbytnio o mnie... za bardzo ją kochałam. Resztę drogi przemilczałyśmy, Katy była najwyraźniej na mnie zła. Dotarłyśmy do mojego celu.. przed wyjściem powiedziałam:
- Przepraszam, Katy.. Daj mi czas.. - przytuliłam ją i poszłam do domu. W domu doszłam do wniosku, że czas spotkać się z mamą.. Ona może coś wiedzieć..
Zasnęłam.
*****
Usłyszałam muzykę.. zignorowałam ją, w końcu ktoś przestanie dzwonić.. Ucichło.. I po chwili znowu ktoś zadzwonił.. odwróciłam się..
- Halo? - powiedziałam zirytowanym głosem.
- Cześć Ever, spotkamy się dzisiaj? - usłyszałam głos przyjaciółki..
- Nie, Katy.. Mam już plany... - przerwałam. - przepraszam.
- Nie no.. rozumiem. Po prostu pomyślałam,że poznasz moje dzieci i męża.. Ale ok. To pa Ever. - rozłączyła się.. Nienawidziłam tego.. Dlaczego muszą mnie wszyscy na siłę uszczęśliwiać.. No pytam się dlaczego. Westchnęłam. Wstałam z łóżka i nagle poczułam przeszywający ból.
- Au. - syknęłam i schyliłam się żeby zobaczyć o co się uderzyłam. Pod łóżkiem leżało metalowe pudełko, otworzyłam je. Były tam niezliczone karteczki z adresami, jednak jedna przykuła moją uwagę.
"22.04.2009r. - DOSTAWA! PILNE." i jakiś adres... Schowałam karteczkę do szafki i przeglądałam dalej pudełko.. Była też tam pocztówka z  06.07.2008r.. przedstawiająca jego i jakąś kobietę a w tle plażę, zawrzało mi  w żyłach.. Pamiętałam ten dzień jak mało kto.

Pięć lat wcześniej..

Był dzień moich urodzin.. Chciałam je spędzić z Chrisem we dwoje, w domu. Usłyszałam tembr głosu Chrisa..
- Kochanie, muszę wyjechać w delegacji.. - mruknął. Pocałował mnie w policzek i przytulił swoimi ramionami.. Odsunęłam go.
- Dzisiaj są moje urodziny! - tupnęłam nogą, niczym dzieciak.
- Ever, ja pracuję.. Przecież wiesz, że nie mogę ot tak nie pójść. - zbywał mnie.. Widziałam to w jego oczach..
- Chociaż ten jeden raz.. proszę.. - westchnął.
- Nie mogę skarbie.. - wyszedł z pokoju i wrócił  z prezentem. Z torebki wyjęłam pudełeczko z niebieską kokardą... Otworzyłam je  i ujrzałam przepiękny naszyjnik z łezką... Dawała piękne refleksy w słońcu.
- Dziękuję, Chris.. Jest piękny. - przytuliłam go. Chris mi go założył na szyję i pocałował delikatnie w usta. Po czym wziął walizki i wyszedł z domu..
Resztę dnia spędziłam sama z winem.. Płakałam. To były pierwsze urodziny spędzone w samotności.

Współcześnie...

Podeszłam do komody i otworzyłam szufladkę, wisiorek nadal tam leżał.. W tym samym miejscu, w którym go zostawiłam. Założyłam go na szyję... Przypominał mi go... Choć nie był tego wart.. Ta kobieta na pocztówce.. Rozmowa dziewczyn w toalecie.. To wszystko przerastało mnie. Nie tak sobie wyobrażałam go..
- Boże.. Miałam iść do matki.. - zebrałam się w sobie i poszłam się ubrać. Po godzinie przygotowań wyszłam z domu.. Bałam się jak cholera.
**********************
czytasz = komentujesz

Ehh.. coraz bardziej wydaje mi się, że przynudzam. :) Co myślicie o tym rozdziale? W ogóle jak Wam się podoba?

PROSZĘ WAS O ROZSYŁANIE LINKU INNYM

tt -> @Gejzerka
ask -> ask.fm/aliaatryda






sobota, 25 maja 2013

Rozdział trzeci...

- Kochana, wstawaj. Musisz do pracy zdążyć! - usłyszałam czyiś, zdenerwowany głos. Odwróciłam się i zasnęłam dalej. Znów czyiś marudzący głos usłyszałam..
- Ja pierdole, wypierdalaj kurwa. - wrzasnęłam zirytowana. Przetarłam oczy i zobaczyłam przerażony Katy. Stała biała jak kreda z rozdziawioną buzią.
- Co ty ducha widziałaś? - wypaliłam. Dziewczyna zamknęła buzię i spojrzała na mnie ze smutkiem.
- Zmieniłaś się, Ever. - powiedziała ponuro.
- A co, kurwa myślałaś? Siedziałam tam 4 lata.. Więzienie to nie jebane przedszkole jebanych szczęśliwych dzieci. To prawdziwe życie, Katy. - przerwałam na chwilę... - A tak właściwie jak nie miałam się zmienić? Nie przyszłaś nawet na rozprawę sądową... Nie przychodziłaś mnie odwiedzać.. Myślałaś, że było mi tam łatwo? Że to wszystko to takie jebane "kucyki pony" biegające po łące, Katy? To ... pierwszy rok ... czułam się jak w piekle... Ci mężc... - przerwałam. Nie chciałam wracać do wspomnień, nie teraz.. Nie tak.. Wzdrygnęłam się, czułam napływające łzy.. Katy do mnie podeszła i mnie przytuliła, stałam w jej objęciach jak kłoda.. nie odwzajemniłam uścisku.. Nie miałam na to ochoty. Katy oderwała się nagle i zaczęła krążyć po pokoju jak torpeda..
- Co ty robisz? - spytałam lekko zdziwiona.
- Szukam Ci ubrań. - Spojrzałam na nią jak na wariatkę.
- Po chol... - przerwała mi.
- Idziesz do pracy. A  i musisz przestać tak bluźnić. Jakby nie patrzeć to mało kobiece i  z pracy mogą Cię zwolnić. - spojrzała na mnie i dodała: - I nie denerwuj się... bo..
- bo? - zmarszczyłam czoło.
- A nic, nic. Oho! Mam coś. - wręczyła mi sukienkę... tą, która powodowała ból.. Turkusową sukienkę, z dnia kiedy miałam wyjawić moje zaręczyny.
- Nie założę jej. - powiedziałam drżącym głosem.
- Musisz ją założyć, ona jedyna będzie pasować. - wcisnęła mi ją siłą.
- Nie założę, nie rozumiesz?! Kurwa Katy, nie uszczęśliwiaj mnie na siłę. - rzuciłam sukienkę w kąt pokoju. Znowu była blada jak ściana, uspokoiłam się żeby jej nie straszyć... Takie zachowanie było u mnie normą, tak można było pokazać, że nie jest się "Miękką kluchą". Ale czasami i tak, było nie tęgo..
- W takim razie idziemy na zakupy.. - przerwała mi moją wewnętrzną rozmowę..
- Nie mam pieniędzy, Katy. - westchnęłam.
- Ja Ci kupię, jestem Ci to winna. - pociągnęła mnie w stronę łazienki i dała jakieś łachy, które na mnie wchodziły. Wyszłyśmy z domu i pierwsze co zawiozła mnie autem do McDonald`s.
- Nie wierzę! Tęskniłam za tym. - pisnęłam.
- Wiedziałam, że od zawsze lubisz fast foody, a tam pewnie tego nie było.. więc pomyślałam... - przerwałam jej ręką, nie miałam ochoty rozmawiać o pobycie tamtym.
- Nie chcę mówić o tym, Katy. - Po Macu, pojechałyśmy do sklepu kupić parę kiecek, w kolorach wiosny. Na 14.00 byłam już pod pracą. Stanęłam jak wryta.. To był klub Go Go...
- Będę striptizerką? - warknęłam.
- Nie! Nie! - zaczęłam się oddalać.
- Poczekaj! Będziesz barmanką! - krzyknęła za mną Katy.
- Ja nie mam nic wspólnego z tym zawodem.. A poza tym to..  KLUB GO GO. - warknęłam...
- Ever, właśnie wyszłaś z więzienia.. niczego innego lepszego nie znajdziesz.. - stanęłam.. Miała rację, z takim CV daleko nie zajdę.
- Dobra. - mruknęłam i skierowałam się w stronę klubu. Kiedy otworzyłam drzwi nikogo w środku nie było. Krzesła były na stołach poustawiane, a jakiś sprzątacz mył podłogi natomiast tancerki ćwiczyły coś entuzjastycznie. Całe pomieszczenie było fioletowe, a lampy dawały białą poświatę. Całkiem przyjemny widok.
- ... doba? - wzdrygnęłam się.
- Słucham? - przede mną stał mężczyzna koło 40. Przyjrzałam mu się, miał rozpiętą koszulę z której wystawały włosy, niektóre siwe. Był łysy i miał brodę... Niby było  z nim wszystko dobrze, ale wyglądał brudno..  Odsunęłam się od niego dyskretnie.
- Pytałem, jak Ci się tutaj podoba. - uśmiechnął się, ale nie życzliwie.
- Tak, bardzo ładnie... Jak na taki klub. - spojrzał na mnie chłodno.
- To ja lecę.. Sama mam pracę, Ever. - pocałowała mnie w policzek i poszła. Mężczyzna zaprowadził mnie do barmana. Mężczyzna był  w moim wieku, kiedy na mnie spojrzał zobaczyłam zaskoczenie, ale po chwili znowu miał nieodgadnięty wyraz twarzy.
- Dzień dobry. - przywitałam się starają się być uprzejma.
- Dzień dobry. Byłaś kiedyś barmanką? - spytał.
- Nie.. Ja pierwszy raz tak.. - westchnął.
- W takim razie będę Cię musiał uczyć wszystkiego od początku. - I tak resztę dnia pokazywał mi co do czego nalewać, jaka szklanka pasuje.. Jeszcze jak mam rozmawiać z klientami żeby nie narobić sobie problemów..Po 22 zaczęli się zlatywać niczym ćmy do światła klienci.. Westchnęłam w duchu.
Po którejś godzinie "uprzejmości"  z klientami, poszłam do toalety..
- Ta nowa wiesz.. - stanęłam w bezruchu.
- Barmanka? - ktoś cicho spytał.
- Tak ona.. Słyszałam, że postrzeliła swojego narzeczonego.. Co za psychopatka. - przerwała.
- Może się dowiedziała o tym, że był w gangu... No wiesz, jakbyś się czuła gdyby twój narzeczony pieprzył się codziennie z dziwkami. - Stanęłam jak wryta.. Chris nie mógł tak.. przecież on by nie skrzywdził muchy.. Złapałam za klamkę żeby otworzyć drzwi.
- Ever, dlaczego do cholery nie jesteś na stanowisku? - poczułam na sobie oddech.. śmierdział alkoholem. Odwróciłam się, stał tam ten 40 latek. Przybrałam nie wzruszoną twarz.
- Chciałam się załatwić, przepraszam. - wymsknęłam się i pobiegłam w stronę barku.

***********************

No i co myślicie? Przepraszam, że tak długo.. Szkoła niestety zając  i ucieka. Ale będę starała się dodawać! Bo widzę komentarze.. szkoda, że tak mało.. W ogóle szkoda, że mało osób czyta.. :c Ale mam nadzieję, że chociaż tej garstce sie to podoba. MACIE KOMENTOWAĆ!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
Mój twittera @Gejzerka
Mój ask www.ask.fm/AliaAtryda
No i to tyle. Dziękuję, że wytrwaliście w tych nudach.







wtorek, 14 maja 2013

Rozdział drugi...

Współcześnie ...

Cztery lata siedzenia w tej ciupie.. Byłam wściekła, a zarazem się bałam wyjść. Poznałam tu kobiety, na których mogłabym polegać. One jedyne wspierały mnie w tym miejscu... Stanęłam przed drzwiami do wolności, wszystko co było mi znane przez te cztery lata... miało zniknąć. Poczułam w sercu ból, choć się cieszyłam.. Mogłam już nie bać się każdej nocy, mogłam teraz spać... nie bojąc się dziewczyn. Ale  i tak, niektóre osoby były mi bliższe niż rodzina. Nacisnęłam klamkę i poszłam ku nowemu życiu. Pierwsze co .. to oślepiło mnie słońce, potem zobaczyłam Katy.. Podbiegłam do niej i ją mocno przytuliłam. Pociekły mi łzy, na co w końcu mogłam sobie pozwolić.. Tego typu emocje w więzieniu brało się za słabość... Spojrzałam na osobę za jej ramieniem, stała moja matka.. Właściwie się nie zmieniła, nadal miała wielkie ciemne oczy, wrodzone zakola, a jej twarz przypominała serce... Była ubrana w zwiewną, białą sukienkę... Czyli nic się nie zmieniło, oprócz tego, że pojawiała się na jej mahoniowych włosach siwizna... Narastała we mnie furia...
- Czego tu kurwa chcesz? - użyłam tyle jadu w słowach, żeby tylko nie zauważyła jak za nią tęskniłam.
- Przyszłam się z Tobą spotkać. - chciała mnie przytulić ale ją odepchnęłam.
- Po 6 latach zerowych kontaktów? Dzięki, spierdalaj.

***

Wspomnienia... 6 lat wcześniej...

Tak czekałam na dzień dzisiejszy.. Byłam taka szczęśliwa. Wstałam z łóżka i zaczęłam się ubierać, zajęło mi to więcej  czasu niż zwykle, starałam się ubrać najładniej jak mogłam. Dziś szczególna data, dzień w którym powiem mamie o Chrisie, o zaręczynach. Wybrałam długą sukienkę w kolorze turkusu, ładnie podkreślała mi opaleniznę. Uczesałam się w koka, podmalowałam delikatnie oczy i spojrzałam jeszcze w lustro. Wyszłam z pokoju i podleciałam do mamy.. przytuliłam ją i ucałowałam delikatnie w policzek.
- Kocham Cię, mamusiu. - szepnęłam.
- Przyznaj się co zmalowałaś? - roześmiała się. Stanęłam naprzeciwko niej i spoważniałam.
- Chcę żebyś dzisiaj poznała dla mnie kogoś bardzo ważnego, mamo. - odpowiedziałam, przestała robić śniadanie i spojrzała na mnie tym matczynym wzrokiem.
- A kogóż to mam poznać? - uśmiechnęłam się.
- Dopiero na obiad przyjdzie, zobaczysz mamo. Jak zjemy śniadanie to zacznę robić obiad. - po śniadaniu wzięłam się do roboty, mama na mnie co jakiś czas podejrzliwie spoglądała. Kiedy nadszedł czas przyjścia Chrisa, pobiegłam otworzyć drzwi. Brunet już stał tam z dwoma wielkimi bukietami róż, białymy i czerwonymi.
- Przepiękne. - usłyszałam głos mamy za mną.
- Dzień dobry, pani  Moon. - pocałował ją w rękę i podał białe róże. A mi czerwone, pocałowałam go czule w policzek. Poszliśmy do salonu i usiedliśmy przy stole. Chciałam się pierwsza odezwać, ale Chris mnie ubiegł.
- Najpierw zacznę od przedstawienia się. Jestem Christian Geryas, bardzo się cieszę, że w końcu mogłem panią poznać. - Wstał i się delikatnie ukłonił.. Co było całkiem urocze. Spojrzałam na mamę, patrzyła na niego dziwnym wzrokiem...
- Mi również miło, Christianie. Do czego zmierzacie? - spojrzała na mnie oskarżycielskim wzrokiem.
- Mamo.. Jesteśmy zaręczeni! - pisnęłam, a moje serce zatrzepotało. W oczach pojawił się lód.. A twarz nie skrywała żadnych emocji... Zmartwiłam się..
- Cieszę się bardzo kochanie. - uśmiechnęła się sztucznie.
- Skarbie przyniesiesz mi coś do picia i jeszcze tej przepysznej surówki? - spojrzał na mnie Chris, wzięłam od niego talerz i kubek, poleciałam w stronę kuchni i zajęłam się swoją robotą. Kiedy wróciłam mama na mnie spojrzała z zaciśniętymi zębami i mruknęła:
- Wynoś się stąd, na zawsze. Nie chcę Cię znać. - nie wierzyłam.. Jakim cudem..
- Mamo nie żartuj sobie... - zaśmiałam się nerwowo.
- Zabieraj swoje rzeczy i odejdź Ever. Nie życzę sobie Ciebie tutaj, ani twoich koleżanek. - warknęła. Łzy zaczęły mi ciec ciurkiem... Chris mnie złapał za rękę i szepnął.
- Chodź kochanie.. - szłam za nim automatycznie, nie wierzyłam co się wokół mnie dzieje.. Od tamtej pory mieszkałam razem z nim.

***

Teraz...

- Córeczko, nie chciałam żeby do ... - wzięłam Katy pod rękę i pobiegłam przed siebie, zostawiając mamę samą. Katy w końcu stanęła i mnie przytuliła, wiedziała o sytuacji między mną a mamą. Nie płakałam, wiedziałam, że to już nic nie da. Wypłakałam się kiedy byłam pierwszy rok w pace.. tyle wystarczyło.
Katy mnie odsunęła i spojrzała na mnie uważnie.
- No powiem Ci, Ever.. Jesteś o wiele piękniejszą kobietą niż Cię ostatnio widziałam. - uśmiechnęła się.
- Wydoroślałam, Katy. W tym roku będą moje 23 urodziny. A tak poza tym... Tam musiałam codziennie ćwiczyć, inaczej bym sobie nie poradziła... Ale nie ważne. - uśmiechnęłam się krzywo. - Co u Ciebie teraz? Opowiadaj dziewczyno! - dodałam.
- Same dobre nowiny. Jestem szczęśliwą mężatką i matką. - uśmiechnęła się dumna. Tak się cieszyłam, że poukładała sobie życie.. Poszłyśmy do najbliżej restauracji i opowiedziała mi wszystko co się przez ten czas działo, jak kiedyś. Po ósmej odwiozła mnie do domu mojego i Chrisa.. A raczej mojego. Przed wejściem wahałam się, bałam się ujrzeć swoją przeszłość. Otworzyłam drzwi. Wszystko było tak jakbym wyszła dzisiaj... Nawet pościel w nieładzie kiedy Chris mnie zostawił.. Do każdego kąta podchodziłam i delikatnie dotykałam, jakby dotyk miał przywrócić mi chłopaka, którego kochałam. Usiadłam na kanapie i wykończona dzisiejszym dniem, zasnęłam...

********************************
Co o tym myślicie? Rodział trochę dłuższy, będę się starać takie pisać kochaniutcy. :D Może być to nudne, ale dopiero się rozkręcam więc nie denerwować się, prooszę!

Czytasz - komentujesz.
www.ask.fm/aliaatryda <- pytać
@AliaAtryda
@BajarkaAlia <--tutaj umieszczam też rozdziały.